Krok pierwszy – „Czy wiesz, ile posiadasz?”

Krok pierwszy – „Czy wiesz, ile posiadasz?”

Rzeczy, rzeczy, rzeczy… Wszędzie ich pełno! W kuchni, w łazience, w przedpokoju, o piwnicy czy strychu nie wspominając. Dodatkowo jeszcze garaż albo „graciak”, gdzie ‘odkłada się’ obecnie niepotrzebne rzeczy, które ‘może się jeszcze przydadzą’. Takie ‘szkody’.

Czym jest rzecz?

Zaciekawiona tematem posiadania sprawdziłam w słowniku języka polskiego, czym jest rzecz, wg definicji:

„Rzecz

  1. Materialny element otaczającego świata

  2. Przedmiot będący czyjąś własnością.”

Posiadać jest to „mieć coś, jako swoją własność”

Jako konsumenci lubimy posiadać, mieć rzeczy. Lubimy otaczać się przedmiotami, pamiątkami, lubimy sam fakt wybierania dobierania, dopasowywania. Tylko

Po co nam rzeczy?

Z jednej strony jest to oczywiste – rzeczy są nam niezbędne do funkcjonowania. Łóżko potrzebuję, by móc na nim spać, potrzebuję szafy na ubrania, prysznica do kąpieli, lodówki na jedzenie, stolika na kawę, łyżki do jedzenia, kosmetyków domalowania… Niektóre rzeczy są niezbędne, by zapewnić nam podstawowe potrzeby, a inne to tylko fanaberia.

I teraz warto pójść za Natalią Knopek, która swoją książkę zaczyna od pytania: „Czy wiesz ile posiadasz?”

Ile masz książek, ile ubrań? Ile kosmetyków, ile jedzenia? Ile sprzętów, ile elementów wyposażenia?

Ile jest potrzebnych, ile nie? Ile używasz, a ile stoi, bo są?

Tyle przedmiotów, tyle zajętej przestrzeni, przy tym niepotrzebny bałagan, który ciągle próbujemy uprzątnąć, a on wciąż istnieje. A może warto by zastanowić się ile z tego, co posiadam, jest mi potrzebne, a ile nie? Czy jestem świadom, ilości posiadanych rzeczy i ich miejsca w moim życiu? Czy są po to, by faktycznie z nich korzystać, czy są po to, by przekładać je z miejsca na miejsce, bo szkoda wyrzucić?

Ja osobiście mam ten problem, właśnie ten tydzień i ten pierwszy krok mi to uświadomił.

Szafa pełna ubrań, podzielona na: ‘chodze najczęściej’ i ‘kiedyś będę chodzić’.

Półki z książkami – seria o kontynentach, lektury wszechczasów, książki akademickie, stare bajeczki ‘dla córki, gdy dorosnie’.

Trzy szuflady – bielizna, drobiazgi ‘ze wszystkim i niczym’, stare rzeczy, które są ‘nie wiadomo z czego i nie wiadomo po czym’, ale może kiedyś się przydadzą?

Pudła z ubrankami dla córki – już małe, jeszcze za duże, na kolejne miesiące.

Półka z akcesoriami treningowymi.

Gablota z bibelotami.

Półka z teczkami, a w nich ważne dokumenty, czasopisma, wycięte artykuły.

Kolejne pudło z pamiątkami – podwiązka po studniówce, stare pamiętniki, trochę zdjęć.

Dalej – półeczka z kosmetykami (na szczęście nielicznymi) i mała skrzyneczka z biżuterią.

Nie wnikam w szczegóły, to tylko zarys posiadanych przeze mnie rzeczy, które rozmieszczone są w jednym pomieszczeniu. Taki jeden wielki grajdołek. I ja się mam za minimalistkę?

Jestem świadoma już swojego stanu posiadania. Mam nad czym pracować, czas więc na krok drugi.

Oto on:

„Za wszystko płacisz nie pieniędzmi, a swoim czasem.”

Ile czasu kosztuje Cię ‘troska’ o rzeczy jakie posiadasz? Ile czasu marnujesz na sprzątanie i porządkowanie swojej przestrzeni?  Jak długo zajmuje Ci znalezienie tego, co jest Ci akurat niezbędne?

Nawet jeśli po przeanalizowaniu swojego stanu posiadania, po pierwszym kroku stwierdzasz, że masz tyle, ile potrzebujesz, nie za mało, nie za dużo, lecz w sam raz, zachęcam Cię i zapraszam do podjęcia drugiego kroku.

 

Kajka

Udostępnij


Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz