Książka „Życie Zero Waste”

Książka „Życie Zero Waste”

Bardzo chciałam przeczytać książkę pani Kasi Węgrowskiej, jednak nie chciałam od razu jej kupować. Chciałam najpierw poznać treść i zawartość. Byłam zachwycona, gdy mogłam zdobyć ją w wymiance – książka wciąż wędruje do nowej osoby.

Czytając „Życie Zero Waste” czułam się jakby przeniesiona do innej rzeczywistości. Było to trochę jak fantasy, ale nie takie utopijne. To było takie prawdziwe. Każda porada tam zawarta pociągała mnie i zachęcała do spróbowania.

Autorka nie skupia się na zakazach czy nakazach. Pokazuje swoje życie, przeprowadzane eksperymenty – do wszystkiego dochodziła na własnej skórze. Przedstawia to, co najlepiej sprawdza się u niej.

I wiecie co? Aż korciło mnie, by wstać i całe swoje życie odmienić, by to wszystko wypróbować. Te zmagania nie są ukazane jako ciężka, mordercza walka. Zapał autorki i jej chęci udzielają się czytelnikowi.

Co lepsze, po przeczytaniu książki zaczęłam patrzeć na swoje otoczenie w całkowicie inny sposób. Choć idea ‚zero waste’ nie jest mi opcja, a oszczędność i szacunek do posiadanych rzeczy wyniosłam z domu, to to, co wniosła ta książka do mojego życia, to coś więcej.

 

Gdy książka dobiegła końca czułam niedosyt i żal, że to tylko tyle. Chciałam czytać więcej i więcej, a na zakończenie pomyślałam: „Też tak chcę!”

Pani Kasia to nie jest singielka, oderwana od rzeczywistości. To kobieta z krwi i kości, zona, matka, posiadaczka kota. W takim normalnym, polskim domu próbuje wprowadzić zasady zero waste – dzięki temu udowadnia, że można, i to w każdych warunkach. Można zrobić swój kompostownik, swoje kosmetyki, można wszystko, żeby było bez odpadowo.

Zamykając tę książkę otworzyłam się na coś nowego. Ta „bezodpadowa” świadomość przełączyła się u mnie na inne kierunki. Już wiem, co robić lepiej, co zmienić i jak, nad czym pracować.

Nie czuję jednak parcia czy przymusu, przecież nie muszę być idealna, robić wszystko na 100%.  Moje życie jest inne niż autorki i nie mogę się do niej porównywać – mogę jedynie wzorować się na niej.

Nie będę dążyć do słoika śmieci – sama autorka nie osiągnęła takiego stanu. Pani Kasia nie boi się i przyznaje do swoich „porażek”, czy może inaczej – lekcji, jakie daje jej życie na co dzień. W każdym wyzwaniu mamy łatwiejsze i trudniejsze zadania do odrobienia, tak samo jest tutaj., z wprowadzaniem ZW do swojego życia.

Nie jest to może idealna recenzja – trudno. Bardziej zależało mi na pokazaniu Wam, co książka wniosła do mojego życia. Teraz polecam Wam przeczytać ją od deski do deski, dokładnie, niespiesznie i najlepiej kilka razy. I nie popełnijcie mojego błędu – kupujcie ją bez wyrzutów Zero Waste’owego sumienia. Książka musi być w Waszej biblioteczce!

 

Kajka

Udostępnij


Dodaj komentarz

10 komentarzy do "Książka „Życie Zero Waste”"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Magda
Gość

Mocno interesuje mnie ta tematyka więc tę pozycje mam już za sobą, ale szukam kolejnych 🙂

Agata
Gość

Dzięki, za kolejną książkę w kolejce do przeczytania 🙂

Magdalena magdaiadas.blogspot.com
Gość

Z tego co napisałaś nie pozostaje mi nic innego jak zapoznać się z tą książką bliżej 🙂
Pozdrawiam serdecznie 🙂

Elwira Zbadyńska
Gość

Zaintrygowała mnie ta wymiana, bo sama mam sporo przeczytanych książek. Gdzie znajdę o niej więcej info?

mrs Calluna
Gość

Staram się być jak najmniej „waste” nie sądzę że dam radę osiągnąć 0 chyba, że w przyszłości będzie to łatwiejsze 😉

wpDiscuz