Listopadowy numer Magazynu Vege

Listopadowy numer Magazynu Vege

Listopad to miesiąc moich urodzin. Pomimo jesiennej słoty i wieczornej szarugi, która zasmuca nas już od popołudnia, lubię ten miesiąc.

Już  w zeszłym tygodniu te szare, jesienne dni ubarwił mi najnowszy numer Magazynu Vege, o którym dziś będę wspominać. Jak zwykle gorąco polecam prenumeratę tego czasopisma (o tu), na prawdę warto, co sami zobaczycie!

Pewnie już każdy z Was słyszał o minimalizmie, może nawet za minimalistów się uważacie. Mnie również jest on bliski, ale jak autorka artykułu stwierdziła

„nie ma jednego wzorca minimalizmu”

Wiem, że moje mini jeszcze jest w ciągłym dopracowywaniu (i chyba  to też tutaj chodzi :)).

Moim zdaniem minimalizm to już nie jest żadna fanaberia, wymysł czy moda. Jeśli chcemy w jakikolwiek sposób wspomóc środowisko, zadbać o to, co na nim pozostało, powinniśmy minimalistami się stać. Obecna nadkonsumpcja sięga zenitu, dochodzi do granic. Wielu zostało wychowanych tak, że lubią gromadzić, posiadać, kupować na zapas „na lepsze czasy”. Nie potępiam tego, ale chyba możemy przestać tak myśleć i zaspokajać jedynie podstawowe potrzeby, a nie wykupywać wszystko, co możliwe, w imię nie wiadomo czego. Właśnie wokół tych problemów skupia się pierwszy artykuł w wegańskim czasopiśmie.

W dalszej części listopadowy numer zaskoczył mnie ogromem przepisów! Ciekawe dania dla osób na diecie dr Dąbrowskiej, buraczane, kolorowe kopytka, cudowne słodkości od Weganona i bezglutenowe wypieki… Tyle pyszności – kiedy by to wszystko zdąrzył spróbować!

Jestem mamą dwumiesięcznego bobaska i jestem na etapie walki między głodomorstwem mojego dzidziusia, karmieniem piersią a dokarmianiem mlekiem modyfikowanym. Już niedługo nadejdzie czas wprowadzania innych, stałych pokarmów i rozszerzania diety. Będę musiała podjąć decyzję, czy córcia również, tak jak ja, będzie na diecie roślinnej, czy razem z tatusiem popróbuje innych produktów. Na szczęście pani Iwona Kibil, dietetyk roślinny wychodzi mi trochę naprzeciw i w swoim artykule o wege niemowlętach rozwiewa wątpliwości i pokazuje, jak wprowadzać nowe pokarmy, by nie spowodować u dziecka niedoborów. Dla każdej młodej, jak i przyszłej mamy to obowiązkowa lektura!

Tym razem w gazetce znajdziemy jeden wywiad z polska pisarką Olgą Tokarczuk. Utwory jej są mi znane – nie są to książki proste, ale głębokie i mądre. Ta sama dojrzałość przebija się w rozmowie z panią Olgą. Nie pisze nic więcej – to trzeba przeczytać.

Ostatni element z najnowszego numeru jaki wzbudził moją uwagę najmocniej, to ten o bezdomnych kotach. W małej wsi ten problem nie jest tak widoczny – koty domowe są tu trzymane na wolności, więc ciężko rozróżnić czasem który kot jest czyimś domownikiem, a który kot nie ma domu – żyją one w symbiozie. W mieście natomiast to może być trudny problem, słyszałam nawet czasem stwierdzenia, że takie koty to plaga. Warto zapoznać się z zasadami jak w zimie, a nawet już teraz, w chłodniejsze dni, wspomóc takie koty – i te większe, i te mniejsze kociątka.

Ten wpis oczywiście nie wyczerpuje całego zasobu, jaki kryje w sobie kolejny numer Magazynu Vege. Chciałabym jednak zwrócić uwagę na „młodszego brata” magazynu Vege, a jest nim V mag. To drugi magazyn wegański, który oprócz przepisów, podejmuje się różnorodnej tematyki około wegańskiej. Zachęcam Was do wsparcia również tej inicjatywy (a możecie to zrobić tutaj)!

Kajka

Udostępnij


Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz