Minimalizm + Zero Waste = Ekologia życia na co dzień

Minimalizm + Zero Waste = Ekologia życia na co dzień

Połączyłam w tytule trzy różne hasła. Oczywiście zrobiłam to celowo, ponieważ w moim mniemaniu są one nierozłączne. Osoby doceniające minimalizm lub sam ruch Zero Waste mogą się oburzyć i mieć do mnie pretensje o łączenie dwóch różnych nurtów, mogłabym napisać, filozofii życia. Wciąż będę bronić tego wyboru i uparcie próbować udowodnić, że mam trochę racji.

Nie będę się silić na książkowe definicje, ponieważ nie znalazłam takiej, która satysfakcjonowała by mnie. Takie samo sprzeczne uczucie mam, gdy zaczynam obserwować ludzi, nazywających się minimalistami czy zerowastowcami (nie wiem czy ta druga nazwa wgl istnieje  😀 ). Są to takie kierunki, które każdy interpretuje indywidualnie. Pomimo nadania pewnych cech wspólnych, które mają ujednolicić czy stworzyć definicję, albo kategoryczność w postępowaniu – nie zmienia to nic. Każdy będzie postępować po swojemu na tyle, na ile może.

Minimalista ma dążyć do posiadania jak najmniejszej liczby przedmiotów, ograniczać liczbę znajomych, tworzyć minimalistyczną przestrzeń bez zbędnych elementów, może nawet ograniczać się do tych rekordowych 100 posiadanych rzeczy. Zero Wastowiec natomiast korzysta w 100% z tego co już posiada, nie zwiększa stanu posiadania z powodu byle zachcianki. Stara się wykorzystać to, co stare, przerabiać, odnawiać, oddawać, pożyczać, dzielić się.

Czy nie ma tu punktu wspólnego? Pewnie, że jest – to ograniczenie. Minimalista ogranicza i Zero Waste ogranicza. Skoro i tu i tu chodzi o ograniczenie, dlaczego nie można byłoby tego pięknie połączyć?

Skoro dojrzałam do tego, by żyć w duchu minimalizmu, staram się ograniczyć ilość posiadanych rzeczy. To nie ma oznaczać, że nagle wyrzucam wszystko, co zbędne, by oczyścić przestrzeń wokół siebie. Tu właśnie powinien wkroczyć duch Zero Waste, który w racjonalny sposób pomoże nam pozbyć się tego co zbędne, dodatkowo powstrzyma nas przed chęcią zapełnienia naszego mikroświata czymś nowym. I w ten sposób uzyskujemy synergię, którą nazwałam Ekologią życia na co dzień.

Wiecie co to jest ekologia? Tu już zaglądam do Wikipedii, by przeczytać, że jest to nauka o strukturze i funkcjonowaniu przyrody, zajmująca się badaniem oddziaływań pomiędzy organizmami a ich środowiskiem oraz wzajemnie między tymi organizmami.

„Nauka zajmująca się oddziaływaniem”, czyli m.in. wpływem ludzi na otaczający nas świat. Nie możemy sobie robić co się nam podoba, bo przez to, jak postępujemy, oddziałujemy na wszystko wokół. Może i jesteśmy maluczkimi jednostkami, ale jesteśmy elementem całości, puzzlem układanki.

Skoro już jesteśmy na tym świecie i współistniejemy w nim z innymi organizmami, starajmy się ograniczać nasze oddziaływanie na niego. Nie musimy zostawać nie wiadomo kim. Wystarczy spróbować się ograniczać i upraszczać. Możesz to nazwać minimalizmem, Zero Waste, jak chcesz. Wciąż są to drogi, które doprowadzają do jednego – ekologii życia na co dzień. Może Ty zacząłeś interesować się minimalistyczną filozofią z innych pobudek, bo co innego Cię motywuje w podejmowaniu działań. W głębi serca myślę, że u każdego z nas chodzi jednak o to samo, tylko inaczej to nazywamy i odkrywamy.

Moim zdaniem minimalizm w połączeniu z zasadami Zero Waste prowadzi do ekologii życia na co dzień –  w przyjaźni i harmonii ze sobą i resztą świata. Co Ty sądzisz o tym?

Kajka

Udostępnij


Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz