Natalia Knopek – „Miej umiar – 52 kroki do życia po swojemu”

Natalia Knopek – „Miej umiar – 52 kroki do życia po swojemu”

„Dla każdego, kto czuje potrzebę zmiany”

Tymi słowami Natalia Knopek, autorka bloga „Simplife” zaczyna swoją książkę. Zastanawiasz się, czy ta książka jest akurat dla Ciebie? Spróbuję Cię przekonać, że tak. Albo będę przekonywać przez 52 tygodnie. A zresztą… Przekonaj się!

Od razu przyznaję się – nie przeczytałam jeszcze książki Natalii. Mam ją od grudnia, to taki kolejny prezent mikołajkowy, czy tam gwiazdkowy, który sama sobie sprawiłam i który czekał na swój czas, który wreszcie nadszedł. Dlaczego tak późno? Sama nie wiem, może w końcu dorosłam, a raczej dojrzałam do tego, by otworzyć tę książkę i zacząć ją czytać? Podkreślam – zacząć, bo jak już wspomniałam, jestem w trakcie czytania, a tak naprawdę przeczytałam dopiero „Słowo wstępu” i rozdział „Gotowość do zmian”. Świadomie stwierdzam – jestem gotowa do zmian, mogę czytać dalej!

Nie myślcie, proszę, że książkę dozuję sobie z jakiś tam własnych pobudek czy swojego misternego planu. To nie do końca tak… To wszystko przez samą Natalię, która zachęca, by właśnie tak, krok po kroku, czytać jej książkę. Nie bez powodu podzielona jest na 52 kroki – jeden krok przypada na jeden tydzień w roku. Oczywiście, idealny plan zakładał, że rozpocznę czytać książkę i wprowadzać kolejne kroki w życie od początku roku. Jednak życie sobie płynie swoim torem, a czas na nowe wyzwanie przyszedł dopiero w marcu.

Nie, dla mnie przeczytanie książki do końca, tak od deski do deski, nie jest wyzwaniem. Wyzwaniem będzie przeczytanie, pełne zrozumienie, analiza i wdrożenie kolejnych kroków w sposób mi odpowiadający, współgrający z moim życiem. O tym też, na początku książki, wspomina Natalia. Określa jasno, że nie znajdziemy u niej konkretnych porad, nie znajdziemy tu gotowych rozwiązań czy nakazów w stylu: „Musisz tak i tak”. Książka ta ma nam pomóc ‚żyć po swojemu’ – oddalić się od tego, co nas otacza, od natłoku rzeczy, myśli, od wszystkiego co zbędne. Ma nam pomóc oczyścić siebie, a po tym odkryć siebie. I tak żyć – na serio po swojemu.

„Miej umiar” sugeruje, że będzie też o minimalizowaniu, umniejszaniu, redukowaniu. Nie mam pojęcia jak to opisała Natalia w książce, jakie kroki tu proponuje, ale jeżeli znacie jej Maraton Minimalisty (a jeśli nie to klikać i nadrabiać!), to na pewno wiecie, że w tym temacie autorka jest bardzo racjonalna i logiczna, podchodzi do sprawy zdroworozsądkowo.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Książka sama w sobie, tak od strony technicznej, jest bardzo pięknie wydana. Oprawa minimalistyczna, wewnątrz wzbogacona zdjęciami Natalii, cała stonowana – po prostu cudna. Treść została podzielona na cztery główne bloki tematyczne:

Rzeczy i organizacja

Ciało

Relacje

Duch

Pokrótce, jak można się domyślić zaczyna się wszystko od uporządkowania przestrzeni, następnie nadchodzi czas na nasze ciało. Kolejny krok to opanowanie naszego miejsca w społeczności czy to rodzinnej czy dalszej, natomiast ostatni etap to  podsumowanie – upragniony i ciężko wypracowany spokój ducha i umysłu. Fajnie to sobie autorka wymyśliła, prawda?

Trochę przeżyła, więc wie o czym pisze. Natalia przez pewien czas mieszkała w Danii, gdzie wiodła wspaniałe życie, w którym… Czegoś jej brakowało i postanowiła wszystko zmienić! Zostawiła zagranicę, zabrała męża i wróciła do Polski, by tu zacząć robić to co kocha. W chwili, gdy piszę tego posta, podróżuje i zaznaje ‚jogi u źródła’, o czym opowiada na swoim blogu. Podziwiam ją za tą odwagę, ale też rozumiem jej postępowanie. To jej życie, którym kieruje po swojemu, nie pozwala wbijać siebie w żadne schematy, o czym również wspomniała na wstępie. Swoją książką, swoim blogiem, a przede wszystkim swoim życiem zachęca i pokazuje, że można  szukać, wciąż i wciąż, błądzić, odkrywać. Ona jest szczęśliwa i to widać. Ona żyje po swojemu i chce, poprzez swoje doświadczenia i swoją książkę, zachęcić innych do tego samego. Może nie do rzucania wszystkiego od razu i uprawiania jogi, nie do naśladowania jej, ale próby pracy nad sobą i nad swoim życiem, zwłaszcza, jeśli gdzieś coś się pogmatwało i jakoś tak ciężko w tym życiu…

Nie traktujcie mojego posta jak recenzji, bo to recenzją nie jest. Ten wpis to takie podstępne zaproszenie do wyzwania „Soboty z Simplife”.

O co chodzi? Zapraszam Cię do wspólnych zmian, krok po kroku, w oparciu o rady Natalii z jej książki. Mamy przed sobą 52 kroki, a więc 52 tygodnie działania.

Zaczynając od tej soboty do kolejnej, przemyśl krok 1. czyli:

„Czy wiesz, ile posiadasz?”

Zastanów się nad tym, jak wygląda Twoja przestrzeń? Ile masz ubrań, ile kosmetyków, ile produktów w kuchni, ile książek w salonie? Ile zakurzonych bibelotów, ile garnków, ile kolekcji garnuszków, ile pamiątek po babci? Co te rzeczy wnoszą do Twojego życia? Czy poprawiają jakość Twojego życia? Pomagają, umilają czas? Czy są może tylko zbędnym balastem?

Jeszcze raz serdecznie zapraszam Cię do podjęcia wyzwania – w kolejnym wpisie dokładniej przyjrzymy się kwestii posiadania, przedstawię kolejny krok, a Ty rozejrzyj się wokół i przemyśl stan swojego posiadania. Może dzięki wpisom zakupisz książkę, przeczytasz ją jak należy i razem ze mną wprowadzisz zmiany do swojego życia? I zaczniesz żyć po swojemu?

Jeśli znasz kogoś, kto może być zainteresowany wyzwaniem, albo komu uważasz, że może się przydać to proszę podeślij ten wpis, niech będzie nas jak najwięcej! 🙂

 

Kajka

 

Udostępnij


Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz