Z podręcznika dietetyka: węglowodany z parciem na błonnik

Z podręcznika dietetyka: węglowodany z parciem na błonnik

Wracam dziś do tematu węglowodanów. Jestem wielką fanką wszelkich dań z makaronami, kaszami, ziemniakami i strączkami, nie wyobrażam sobie życia bez owoców i warzyw. To chyba normalne, dla mnie jako weganki. Chcę w kolejnym wpisie rozprawić się z tematyką węglowodanów i przekazać trochę konkretnych informacji na ich temat.

Nie ma tak, że jak jemy węgle, to jemy tylko cukier. Owszem, najwięcej węglowodanów jest właśnie w czystym, rafinowanym cukrze, w skrobi ziemniaczanej, w suszonych owocach, ale to są produkty przetworzone, pozbawione m.in. wody, a z nią składników mineralnych.  Nikt przecież nie wcina na kilogramy czystego cukru, choć zwiększone spożycie produktów przetworzonych ma wpływ na dostarczanie organizmowi głównie cukrów prostych. Niestety, ma to negatywny wpływ na gospodarkę węglowodanową w organizmie, co wpływa na coraz większą zachorowalność na choroby typu cukrzyca.

Dlatego starajmy się wybierać odpowiednie węglowodany w postaci pełnoziarnistych zbóż, owoców, warzyw, nasion strączkowych czy nierafinowanych produktów. Znajdziemy w nich dużą zawartość  m.in. błonnika.

Błonnik pokarmowy to nie jest tylko „błonnik pokarmowy”. Błonnikiem nazywamy np. celulozę, ligniny, skrobie oporną… Część z tych związków jest trawiona  w naszym organizmie, część nie.

Co sprawia, że jest taki ważny? Jest pożywką dla bakterii, które mieszkają w naszych jelitach. Bierze udział w regulacji przyswajalności cukrów prostych (kontrola glikemii poposiłkowej, o której pisałam we wcześniejszym poście). Pochłania też w pewnej ilości kwasy tłuszczowe, w tym te „złe tłuszcze”, dlatego często przy zaburzeniach lipidowych zaleca się zwiększenie zawartości błonnika w diecie. Błonnik dodatkowo zwiększa zawartość treści pokarmowej (czyli szybciej czujemy się najedzeni) i faktycznie przyspiesza oczyszczanie jelit z mas kałowych. Można by rzec – same plusy! Owszem, starajmy się, by tego włókna było w naszym pożywieniu jak najwięcej. Jest jednak małe „ale” dotyczące błonnika: spożywając duże ilości błonnika w codziennej diecie (a osobom na diecie wegańskiej błonnika nie brakuje) należy pamiętać o spożywaniu dużej ilości wody, by błonnik nie miał odwrotnego działania (czopującego), do zamierzonego (czyli wymiatającego). Może również mieć wpływ na wchłanianie niektórych minerałów, o czym napiszę innym razem.

Dobra rozprawiliśmy się z węglowodanami – dalej uważacie, że są takie złe? Są bardzo ważne w naszym organizmie, wręcz niezbędne do działania wielu mechanizmów, więc dlaczego tak wielu je demonizuje? Wydaje mi się, że wzięło się to z pospolitego nazewnictwa węglowodanów. Skoro węglowodany możemy zamiennie nazywać „cukrami”, a przecież cukry są beee i do tego coraz łatwiej o cukrzyce, to najlepiej założyć ogółem, że węglowodany są złe i już! To taki typowo ludzki skrót myślowy, oczywiście błędny, jednak trzeba sobie uświadomić, że bez węglowodanów nie jesteśmy w stanie funkcjonować. Węglowodany, jako główne źródło łatwo przyswajalnej energii, muszą być regularnie dostarczane, ponieważ organizm nie jest w stanie ich magazynować. W momencie, gdy mózg nie ma dostatecznej ilości glukozy we krwi, wykorzystał też już zapasy, jakie mieliśmy w wątrobie – mówimy o stanie krytycznym, patologicznym. Wiadomo, nasze ciało jest tak stworzone, że nawet gdy zabraknie węglowodanów (nie będzie glukozy, ani glikogenu) da sobie radę, korzystając ze zmagazynowanych tłuszczów. Jednak te procesy pociągają za sobą inne procesy i problemy, ale o tym innym razem.

Podsumowując chce jeszcze raz zwrócić Waszą uwagę, że to nie w samych węglowodanach jest problem, a w naszych wyborach żywieniowych! Dieta Polaków, próbująca naśladować zachodnie modele oparte na mocno przetworzonej żywności, bogata jest w produkty złożone z cukrów prostych i sacharozy. Zapomnieliśmy o podstawowych pokarmach bogatych w te złożone formy węgli, czyli tych pełnoziarnistych, strączkowych, warzywach, i naszych domowych ziemniakach. Przy okazji zmniejszamy udział błonnika w naszej diecie. Mała ilość błonnika, nadmiar węglowodanów prostych nad złożonymi prowadzi nie tylko do cukrzycy typu 2 czy otyłości i nadwagi, ale również do nowotworów jelita grubego, przełyku czy żołądka.

Z każdym kolejnym wpisem mam wrażenie, że mogłabym tak pisać i pisać w nieskończoność o tych węglach. Postaram się w następnym poście rozprawić z nimi do końca, obalić mit diet wysokowęglowodanowych (o dziwo!) i przekazać więcej praktycznej niż teoretycznej wiedzy! 😀

 

Kajka

Udostępnij


Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz