Z podręcznika dietetyka – węglowodany

Z podręcznika dietetyka – węglowodany

Węgle, cukry, czyli inaczej węglowodany. Co to tak naprawdę jest, po co nam one i co robią z naszym ciałem? Są dobre czy nie dobre? Dzisiaj odpowiadam na te pytania, choć na pewno na jednym wpisie się nie skończy.

 

Węglowodany są jednym ze składników odżywczych, niezbędnych w naszym organizmie. Są najprostszą formą energii dla komórek ciała, niezbędną i jedyną dla naszego mózgu i erytrocytów.

Mamy węglowodany proste (monosacharydy) i złożone. Węglowodany mają różną formę, w zależności od pochodzenia, od budowy chemicznej, i tak np. mamy monosacharydy, oligosacharydy, polisacharydy, skrobie. Powinnam wymienianie zacząć od skrobi do monosacharydów, ponieważ trawienie węgli przebiega właśnie od form złożonych do prostych, a wszystko zaczyna się już w jamie ustnej dzięki amylazie ślinowej. Dalej lecimy do dwunastnicy (tak, pomijamy żołądek) i tam dzięki zawartej amylazie trzustkowej z soku trzustkowego powstają dwucukry. Zaskoczę Was i napiszę, że ostatni etap trawienia węgli następuje w jelicie, ponieważ w soku jelitowym występują enzymy trawiące dwucukry, np. maltaza, izomaltaza, sacharaza, laktaza. I mamy cukry proste, które jako jedyne mogą zostać wchłonięte dalej i wykorzystane.

 

Enzym laktaza działa na dwucukier zwany laktozą. Laktoza też jest węglowodanem i nietolerancja związana z nią nie wynika z jej szkodliwego działania (bo laktoza występuje nawet w mleku kobiecym, skierowanym dla niemowlaka); nietolerancja ta wynika z braku ENZYMU DO TRAWIENIA, CZYLI LAKTAZY. To samo dzieje się w przypadku innych temu podobnych nietolerancji, ot taka ciekawostka z wykładów biochemii 🙂

Najważniejsza dla naszego organizmu jest glukoza, wykorzystywana głównie jako wspomniane już wcześniej źródło energii.  Glukoza może też być magazynowana w formie glikogenu w wątrobie i w mięśniach. Wątroba jest tak cudownym narządem, że swoimi zapasami glikogenu chętnie dzieli się w razie potrzeby z mózgiem i erytrocytami, ale mięśnie glikogen wykorzystują same sobie, takie samoluby!

Skąd się bierze glikogen?  Proste – z glikogenolizy! Wiem, wiem, to wcale nie proste, nawet dla mnie, studentki dietetyki, ale owszem – taki proces istnieje we wcześniej wspomnianych wątrobie i mięśniach, bo to one sobie ten glikogen mogę wytworzyć i wykorzystać.

Glikogen, ten w wątrobie, potrzebny jest w okresach głodu lub przy małej ilości spożywanych węglowodanów, ale jego zapasy kończą się już po 12-18 godzinach.

Są wyjątkowe sytuacje, gdzie glikogen z mięśni zostaje wykorzystywany w procesach wytwarzania glukozy z produktów nie cukrowych, ale to taka droga naokoło i bardzo naokoło, ale kiedyś też o niej napisze.

Cukry to nie tylko energia czy jej zapasy. Cukry są też elementami składników strukturalnych, czyli inaczej cukry w połączeniu z proteinami dają nam glikoproteiny (lub inne pochodne węglowodanów), a w tej postaci są częścią ścian komórkowych.

 

Dobra – glukoza jest ważna i ma swoje role do odegrania, ale żeby dotarła tam, gdzie powinna, potrzebuje do tego pomocnika w postaci insuliny. Ten wspaniały hormon, tak bardzo problemowy ostatnimi czasy, wytwarzony przez trzustkę, nakierunkowuje glukozę do komórek i dodatkowo otwiera jej drzwi do wnętrza komórki. Jest transporterem glukozy, dzięki niej ilość glukozy we krwi ulega zmniejszeniu, czyli mówiąc profesjonalnie: insulina ma działanie hipoglikemizujące.

Odwrotne działanie ma glukagon – działa hiperglikemizująco, czyli stara się, by poziom glukozy we krwi w okresie między posiłkowym, albo w nocy, był stale w normie, a nie spadał zbyt gwałtownie. Podobnie działa np. adrenalina czy kortyzol.  W wyniku sytuacji stresowej, kiedy nasz organizm nastawia się na walkę, uwalnia zapasy glukozy do krwi, by mieć energię i stawić czoło wyzwaniu. Fajne, co nie?

 

Jakieś podstawy już mamy, by mówić o węglowodanach i by zacząć dyskusję na ich temat. Chcę wyprzeć z Waszych głów te mity i błędne myślenie o węglach, bo ich rola jest równie ważna jak białka czy tłuszczy. Następnym razem rozprawimy się z bajkami na temat węglowodanów, ot co!

 

Kajka

[Pisząc post korzystałam z wielu materiałów naukowych w postaci prezentacji z wykładów, notatek własnych, jak i podręczników akademickich]
Udostępnij


Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz